Lipiec przyniósł w Chinach serię katastrof hydrometeorologicznych. Najpierw pozostałości burzy tropikalnej Maysak spowodowały rekordowe opady w Kuangsi, gdzie doszło do przerwania zapory zbiornika Liulan. Następnie gwałtowne burze i tornada uderzyły w Hubei, a tajfun Bavi przeszedł przez wschodnie Chiny, po czym sprowadził ogromne deszcze nad Hebei, Liaoning i Jilin.

Seria katastrof ujawniła dwie, pozornie sprzeczne cechy chińskiego systemu. Leninowskie państwo potrafi w krótkim czasie przeprowadzić ewakuację setek tysięcy, a nawet milionów ludzi, zamknąć szkoły i transport oraz skierować do działania spore siły ratownicze. Jednocześnie pozostaje bezradne tam, gdzie potrzebne są wieloletnie utrzymanie infrastruktury, lokalne procedury alarmowe, komunikacja z odległymi wsiami, a przede wszystkim samodzielne podejmowanie decyzji przez urzędników najniższego szczebla. Najpoważniejszym problemem politycznym nie jest więc sama wyjątkowość opadów. Jest nim fakt, że kierownictwo KPCh ostrzegało przed ekstremalną pogodą i nakazywało zapobieganie masowym ofiarom jeszcze przed katastrofą, a mimo to w Kuangsi zawiodła zapora, system ostrzegania albo oba te elementy równocześnie.

Pierwszym epicentrum było Kuangsi na południu Chin. Od 3 lipca burza tropikalna Maysak oraz związany z nią napływ wilgotnego powietrza przyniosły opady przekraczające lokalnie 900 mm. W dniach 3–5 lipca 61 stacji meteorologicznych pobiło historyczne rekordy dla swoich powiatów. Wieczorem 6 lipca 59 rzek i 81 punktów pomiarowych w regionie pozostawało powyżej poziomów alarmowych. Według bilansu ogłoszonego 9 lipca w Kuangsi zginęło 39 osób, a dziewięć uznawano za zaginione. Największa liczba ofiar, 26 zabitych i siedmiu zaginionych, była związana z przerwaniem zapory zbiornika Liulan koło Hengzhou. Woda wdarła się do położonych niżej miejscowości tak szybko, że mieszkańcy opisywali wzrost jej poziomu o około dwa metry w ciągu kilkunastu minut. Ewakuowano około 130 tys. osób, a w działania zaangażowano tysięcy żołnierzy, około 5700 łodzi oraz dronów dostarczających wodę i żywność.

W niektórych miejscowościach zerwane zostały dostawy prądu i łączność. Chiński dziennikarz śledczy, opierając się na rozmowach z mieszkańcami, opisywał ponad dwa tysiące ludzi, którzy schronili się na wzgórzu za wsią Yabei i przez ponad dobę pozostawali bez odpowiednich zapasów. Pierwszy zrzut niewielkiej ilości żywności z drona miał nastąpić dopiero po południu 7 lipca, a pierwsze zespoły ratownicze dotarły do centrum Yunbiao około godziny 22 poprzedniego dnia. Tama była prawdopodobnie źle zbudowana i z wybrakowanych materiałów. Nic dziwnego, że artykuł został zniknięty szybciej niż nastąpiła powódź. Równocześnie 6 lipca wschodnie Hubei zostało dotknięte przez krótkotrwałe, lecz bardzo silne burze, nawałnice i lokalne tornada. Zginęło 11 osób, jedna zaginęła, 331 zostało rannych, a uszkodzeniu uległo niemal 4900 budynków.

Druga faza kryzysu rozpoczęła się wraz z tajfunem Bavi. Przed jego wejściem nad wschodnie wybrzeże ewakuowano ponad 2,2 mln osób w Zhejiang, około 290 tys. w rejonie Szanghaju i ponad 180 tys. w Fujian. Odwoływano loty, zamykano szkoły, wstrzymywano prace i opróżniano zbiorniki retencyjne. Po przejściu nad lądem Bavi zachował jednak rozległą strukturę i przenosił tropikalną wilgoć dalej na północ. Do 14 lipca tylko w Liaoning ewakuowano ponad 260 tys. ludzi. W Hebei dwumetrowa fala zalewała ulice powiatu Kuancheng, unosiła samochody i odcięła około 1800 mieszkańców. Co najmniej 46 rzek w całym kraju przekraczało poziomy ostrzegawcze. W Jilin odnotowano pierwszy w 2026 r. oficjalnie numerowany wezbraniowy epizod na odcinku Sungari, a na jednym z jej dopływów najwyższy poziom wody od początku prowadzenia pomiarów.

W zlewni Liulan sytuację pogorszyła topografia. Cztery dopływy zbiegają się powyżej zbiornika, a na odcinku około 20 km różnica wysokości dochodzi do tysiąca metrów. Woda spływała więc szybko i kilkoma falami jednocześnie. Dobowe sumy opadów w okolicy dochodziły do 500–570 mm, a szacowany dopływ do zbiornika był porównywalny z większą częścią jego całkowitej pojemności wynoszącej około 93 mln m3. Bavi był innym rodzajem zagrożenia. Cyklon miał wyjątkowo dużą powierzchnię, porównywaną z powierzchnią Francji, i przez niemal dwa tygodnie zachowywał ciepły rdzeń. Dzięki temu po wejściu nad Chiny nie rozpadł się natychmiast, lecz nadal zasysał i przenosił wilgoć na północ. Spowalniając nad północno-wschodnimi prowincjami, stopniowo uwalniał zgromadzoną parę wodną, powodując długotrwałe opady na terenach wcześniej już nasiąkniętych deszczem.

Jest za wcześnie, aby stwierdzić, o ile ocieplenie klimatu zwiększyło prawdopodobieństwo konkretnych powodzi z lipca 2026 r. Byłoby więc nadużyciem twierdzenie, że każda z nich została „spowodowana” wyłącznie przez zmianę klimatu. Niemniej, można z dużą pewnością powiedzieć, że ocieplenie zmienia warunki początkowe, w których działają tajfuny i monsuny. Raport przekazany przez Pekin UNFCCC wskazuje, że średnia temperatura powierzchni Chin wzrosła w latach 1901–2020 o około 1,6°C, a od 1961 r. tempo ocieplenia wynosiło około 0,26°C na dekadę. Cieplejsza atmosfera może zawierać więcej pary wodnej, co zwiększa potencjał krótkich, intensywnych ulew.

IPCC ocenia z wysokim poziomem pewności, że ekstrema dobowych opadów wzrosły w części Azji Wschodniej, a ich częstotliwość i intensywność będą dalej rosnąć. Zwiększyła się także intensyfikacja silnych cyklonów tropikalnych, których linia zasięgu prawdopodobnie przesuwa się na stałe na północ, ku wyższym szerokościom geograficznym. Jest to zgodne z sytuacją, w której Bavi przeniósł tropikalną wilgoć daleko w głąb północno-wschodnich Chin. W tym roku dodatkowym czynnikiem jest rozwijający się El Niño. NOAA oceniało 9 lipca, że zjawisko będzie się wzmacniać do końca 2026 r., z 97% prawdopodobieństwem utrzymania się do początku wiosny 2027 r. El Niño wpływa na położenie wyżu zachodniopacyficznego, na monsun i szlaki cyklonów. Sama ilość opadów nie wyjaśnia jednak liczby ofiar. Ryzyko powodziowe jest wynikiem połączenia ekstremalnego zjawiska, rozmieszczenia ludności oraz odporności infrastruktury.

Zbiornik Liulan powstał w latach 1958–1960 jako ziemna zapora. W 2009 r. zatwierdzono wart 73,62 mln RMB program zabezpieczenia obiektu, obejmujący uszczelnienie zapory i przebudowę przelewu według ówczesnego standardu powodzi stuletniej. W 2023 r. rozpoczęto kolejny projekt wart już 382,53 mln RMB, ale jego głównym celem była modernizacja systemu… nawadniającego. W 2025 r. instalowano jednak nowe elementy monitoringu i modernizowano koronę zapory.

Problem jest typowy dla całej ChRL. Spośród ponad 95 tys. chińskich zbiorników 99% to obiekty małe lub średnie, ponad 80% powstało przed 1980 r. (czytaj: w czasie Rewolucji Kulturalnej lub nawet w czasach Wielkiego Skoku), a około 90% ma zapory ziemne lub narzutowe. Infrastruktura projektowana na podstawie historycznych statystyk opadów coraz częściej spotyka się z warunkami przekraczającymi dawne założenia projektowe.

Co na to wszystko Pekin i lokalne władze? Uczciwie trzeba przyznać, że ich wszystkich działań nie należy sprowadzać do propagandy, przynajmniej w całości. Przed Bavi zastosowano bardzo szeroką profilaktykę. Były masowe ewakuacje, zamknięcia szkół i przedsiębiorstw, wstrzymanie ruchu kolejowego i lotniczego, wycofanie statków do portów oraz wcześniejsze zrzuty wody ze zbiorników. Skala ewakuacji w Zhejiang pokazuje, że gdy prognoza jest odpowiednio wczesna i jednoznaczna, aparat administracyjny może skutecznie ograniczać liczbę ofiar. W Kuangsi prowadzono masową operację ratowniczą, przywracano prąd, naprawiano drogi, usuwano błoto i dezynfekowano zalane miejscowości. Do 10 lipca rząd centralny przekazał regionowi łącznie 190 mln RMB awaryjnej pomocy, 110 mln w pierwszej transzy i kolejne 80 mln na ewakuację, tymczasowe utrzymanie ludności oraz naprawę domów. Dla Fujian i Zhejiang przeznaczono początkowo 40 mln RMB, a do kilku prowincji wysłano 70 tys. łóżek, koców, materacy i zestawów awaryjnych. Po przerwaniu zapory wicepremier Liu Guozhong polecił zbiornikom na obszarach zagrożonych wykonywanie wcześniejszych zrzutów, zakazał utrzymywania poziomu wody powyżej limitów przeciwpowodziowych oraz nakazał wzmocnienie monitoringu, patroli i przesyłania ostrzeżeń na najniższy szczebel administracji. Są to działania racjonalne, ale ich ogłoszenie już po katastrofie potwierdza, że system po prostu zawiódł wcześniej.

Jest jednak duża różnica między ostrzeżeniem meteorologicznym a praktyczną ewakuacją ludzi znajdujących się poniżej zapory. W Hengzhou alarm przeciwpowodziowy obowiązywał od 5 lipca, a mieszkańcy otrzymywali informacje o otwieraniu urządzeń zrzutowych. Nie oznaczało to jednak, że dowiedzieli się odpowiednio wcześnie o ryzyku przerwania zapory, kierunku nadchodzącej fali i konieczności natychmiastowego opuszczenia domów. Propaganda teraz koncentruje się na bohaterstwie ratowników i w mediach społecznościowych można bez problemu znaleźć nagrania robione ukradkiem, pokazujące jak kręci się te filmy, wszystko inscenizując. Media zalewa bełkot o poświęceniu członków partii i „przewodniej roli” Xi Jinpinga. Propaganda przesuwa uwagę Chińczyków z etapu zapobiegania na spektakularny etap ratowania, zagłuszając uzasadnione pytania dotyczące harmonogramu opróżniania zbiorników, sprawności przelewów, stanu technicznego zapór, procedur powiadamiania oraz odpowiedzialności osób zarządzających obiektami hydrotechnicznymi. Nie wiadomo zatem, czy dominującą przyczyną katastrofy w Liulan była wyłącznie powódź przekraczająca parametry projektowe, błędna regulacja poziomu wody, niewystarczające utrzymanie zapory, opóźniona ewakuacja czy kombinacja tych czynników. KPCh już jednak narzuciła narrację, że katastrofa była „nieuniknioną klęską żywiołową”.

Od dłuższego czasu jednak było widać, że Pekin spodziewa się gwałtownych zjawisk pogodowych tego lata. Pisałem, że 30 czerwca, sześć dni przed przerwaniem zapory Liulan, Biuro Polityczne KPCh omawiało ochronę przed powodziami i suszą. Nakazano dokładniejsze prognozowanie, „zdecydowane” ewakuacje, zapobieganie masowym ofiarom, kontrolę bezpieczeństwa infrastruktury oraz przenoszenie zasobów na szczebel lokalny. Aparatowi polecono przyjąć „właściwy pogląd na osiągnięcia polityczne”, osobiście kierować działaniami i utrzymywać stabilność społeczną. Po katastrofie Xi Jinping mówił o konieczności przezwyciężenia „paraliżującego samozadowolenia” i liczenia na szczęście, kontroli niebezpiecznych zbiorników oraz bezwzględnego egzekwowania odpowiedzialności. Politycznie tworzy to warunki do zastosowania typowego mechanizmu ChRL, „linia centrali była prawidłowa, zawiodło jej wykonanie na dole”. Dobry car, źli bojarzy. Dlatego można się spodziewać inspekcji, audytów oraz ukarania części lokalnych funkcjonariuszy, zwłaszcza jeżeli dochodzenie wykaże opóźnienia w ewakuacji.

Zdolność do mobilizacji podczas katastrof naturalnych jest ważnym elementem legitymizacji KPCh. Ewakuacja milionów ludzi przed Bavi pozwala władzom pokazywać przewagę scentralizowanego systemu, zdolnego zamknąć całe sektory gospodarki bez długich negocjacji. Takie porównanie nie jest czysto propagandowe w tym sensie, że działania prewencyjne rzeczywiście zmniejszają liczbę ofiar, ale te są też znane w systemach demokratycznych, przecież. Jednocześnie katastrofa w Liulan obnaża słabszą stronę modelu autorytarnego. System premiuje widoczną aktywność po katastrofie. Stąd wizyty liderów, mobilizację wojska i ratowników, czy szybka odbudowa dróg. To łatwiejsze niż niewidoczne, wieloletnie finansowanie utrzymania zapór, lokalnych łączy awaryjnych i ćwiczeń ewakuacyjnych. Wzmianka Biura Politycznego o „właściwym poglądzie na osiągnięcia” sugeruje, że samo kierownictwo dostrzega problem urzędników preferujących efektowne inwestycje i wskaźniki nad rutynową odporność infrastruktury.

W obliczu zmian klimatycznych powodzie przestają być dla Pekinu wyłącznie zagadnieniem ochrony środowiska. Dotykają bezpieczeństwa żywnościowego, transportu, energetyki, zadłużonych finansów lokalnych, migracji ludności i zaufania do reżimu. Jednoczesne występowanie suszy w jednych regionach i powodzi w innych komplikuje zarządzanie zbiornikami. Utrzymywanie wody w zbiornikach retencyjnych chroni rolnictwo przed suszą, ale zmniejsza pojemność dostępną podczas nagłej ulewy. Polityka reżimu będzie więc prawdopodobnie przesuwała się w stronę bardziej agresywnej adaptacji. Spodziewam się w najbliższych latach rewizji norm projektowych, modernizacji starych zapór, automatycznego monitoringu z zapasowym zasilaniem, łączności satelitarnej oraz wcześniejszych, bardziej kosztownych ewakuacji. Problemem pozostanie realizacja. Chińskie władze są skuteczne w ogłaszaniu kampanii inwestycyjnych, lecz długofalowa odporność wymaga regularnego finansowania eksploatacji, niezależnych kontroli technicznych i publikowania informacji o awariach. Czyli tego wszystkiego, co jest trudne do przełknięcia w hierarchicznym i mało przejrzystym systemie państwa leninowskiego.

Nieznane's awatar

Opublikował/a Michał Bogusz

Dodaj komentarz

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.